Od czasu do czasu slysze takie stwierdzenie:
“Gdybym tylko umial trafnie prognozowac przyszlosc na gieldzie bylbym bogaty.”
Z tym stwierdzeniem moge sie niestety tylko w polowie zgodzic co pewnie zadziwi wielu z Was.
Moge zgodzic sie jedynie z tym, ze jesli otrzymamy pewne informacje wczesniej od reszty rynku to rzeczywiscie mozemy zarobic miliony. Z drugiej jednak strony jest to dzialanie nielegalne.Wedlug prawa kazdy powinien miec taki sam dostep do onformacji. Nie da sie jednak ukryc, iz w Polsce z pewnoscia wielu sie na poufnych informacjach dorobilo.
Rozwazmy jednak taka sytuacje. Ktos przewidzial ze za pol roku cena akcji z 30 zl wzrosnie do poziomu 50 zl. Bardzo fajnie tylko takie prognozy nie uwzgledniaja wszystkiego tego co sie bedzie dzialo przez te pol roku. Zakladawszy oczywiscie ze prognoza jest trafiona w 100% to na rynku dzialaja emocje. Jesli akcje zanim wzrosly do tych 50 zl to przez pierwsze 2 miesiace spadly do poziomu 5 zl za akcje wiekszosc inwestorow pewnie by juz do tego momentu sukcesywnie uciekla z rynku.
Przez caly okres od zakupu danej akcji do inwestora naplywaja liczne opnienie doradcow inwestycyjnych i maklerow na temat akcji, informacxje o sytuacji na gieldach zagranicznych, o stopach procentowych , fuzjach i przejeciach, nowych kontraktach, ktore dana firma podpisala itp.
W takich warunkach same trafne prognozy nie wystarcza by odniesc sukces na gieldzie. Prognosta ma duzo latwiejsze zadanie niz inwestor. Inwestor oprocz tego, iz musi prawidlowo ocenic przyszlosc musi jednoczesnie ustrzec sie wszelkich negatywnych oddzialywan wlasnych emocji.
Pozdrawiam!
Robert Kajzer
www.growandgo.pl —> DARMOWY kurs o Papierach Wartościowych










