Ten wpis będzie nieco kontrowersyjny. Dlatego też już na wstępie chciałbym zaznaczyć, że opinia tutaj wyrażona jest moją subiektywną opinią na temat tego, co się ostatnio dzieje w związku z debiutem Facebooka. A dzieje się całkiem sporo.
Stany Zjednoczone to zawsze był przykład wolnego rynku i demokracji. Słowem kluczowym jest tutaj słowo był.
Dzis doszły mnie słuchy, że Morgan Stanley wypłaci inwestorom wyrówanie za to, że ponieśli straty na debiucie Facebooka. Powodem miał być brak poinformowania inwestorów indywidualnych o zmianach prognozy zysku.
Osobiście mieszkając w Polsce (kraju trzeciego świata dla większości Amerykanów) dowiedziałem się o zmianie prognoz dzień czy dwa dni po debiucie. Wtedy, gdy straty inwestorów nie byly jeszcze tak duże jak dziś. Nikt jakoś nie pokazywał swojego oburzenia. Szczególnie, że analitycy przed debiutem spodziewali się osiągnięcia ceny 50 dolarów za akcje tej spóki.
Poza tym większość inwestorów, która rzuciła się na akcje Facebooka to inwestorzy, którzy zawarli swoje pierwsze w życiu giełdowe transakcje. To inwestorzy, którzy uważali Facebooka za coś super fajnego, co z pewnością im przyniesie duże zyski (uważali Facebooka za maszynke do robienia gigantycznych wręcz pieniędzy). W jednym z poprzednich postów pisałem jak zatrważająco wysoka jest wycena akcji Facebooka względem chociażby tak dużych firm jak Amazon, która generuje konkretną wartość dla akcjonariuszy.
Oficjalnie Morgan Stanley wypłaci odszkodowanie inwestorom, którzy przepłacili za akcje spółki, bo nie zostali na czas poinformowani o ryzyku związanym z ich kupnem.
Nie wiedzieli, że akcje mogą stracić na wartości?
w 2007 roku tysiące Polaków też straciło po kilkadziesiąt procent na akcyjnych funduszach inwestycyjnych. Także nie wiedzieli, że mogą tyle stracić. W takim wypadku też powinni dostać odszkodowanie.
Idąc dalej tym tropem dochodzimy do idealnej sytuacji. Gdy zarabiasz na giełdzie to jest OK, a gdy tracisz ktoś powinien Ci zwrócić pieniądze. Całkowita sielanka. Zawsze przecież ktoś zrobi “złą” prognoze, na którą może się powołać “pokrzywdzony inwestor”.
Inwestor instytucjonalny zawsze będzie miał uprzywilejowaną pozycję w stosunku do inwestora indywidualnego i to nie podlega żadnej dyskusji. Jest tak chociażby z tego powodu, że mają oni armię ludzie do szukania i analizowania najrózniejszych informacji wypuszczonych na rynek. Pomijam tutaj kwestię nielegalnego dostępu do informacji.
Swoją drogą ciekawe ile ludzi byłoby oburzonych tą sytuacją i złożyłoby pozew zbiorowy, gdyby sytuacja byla odwrotna i zarobiliby na akcjach Facebooka 20% w kilka dni, czyli więcej niż oczekiwali?
Podejmując decyzje inwestycyjne trzeba być za nie odpowiedzialnym w 100%. Inaczej nie ma czego szukać na giełdzie.
Wszyscy powinni być w miarę możliwości trajtownai równo.
Pozdrawiam!
Robert Kajzer
www.growandgo.pl —> DARMOWY kurs o Papierach Wartościowych
Jak pokonać strach przed inwestowaniem? —> Wideo: jak pokonać strach przed inwestowaniem? plus ebook: Skąd wziąć wiarygodne informacje o spółkach giełdowych












